Login  Hasło  

Historia fotografii w pigułce
Historia fotografii w pigułce

  W pierwszym artykule widzieliśmy, jak cudowne zjawisko fotografii się narodziło. Myliłby się jednak ten, kto myśli, że długo pieluchę barwiło na różne kolory. W zasadzie, błyskawicznie wkroczyło w dorosłość. Przypomnę tylko, że Joseph Nicéphore rozpoczął eksperymenty nad utrwaleniem obrazu w 1822 roku. Grzebał w różnych materiałach z różnym powodzeniem i on jest uważany za twórcę pierwszego zdjęcia na świecie. Jednak już rok później, Louis Jacques Daguerre pokazał światu swoje dagerotypy i wkroczyliśmy jak gorący nóż w masło - w świat fotografii, co potwierdzić może jego Boulevard du Temple.

Prawda, że to już całkiem w porządku obraz?

Po drodze była jeszcze kalotypia Williama Foxa Talbota, który otrzymał pierwszy negatyw... a potem już poszły konie po betonie.
Pierwsze selfie?
Proszę bardzo: Robert Cornelius, autoportret z roku 1839.

   Szesnaście lat później - mieliśmy już podwaliny fotografii kolorowej, albowiem - fizyk James Clerk Maxwell opracował metodę, która później posłużyła do wykonania pierwszego kolorowego zdjęcia na świecie.
Czekaliśmy na nie długo, ale w końcu pojawiło się. Pochodzi z roku 1861. Jego autorem jest Thomas Sutton.
Obraz przedstawia barwną wstążkę. Zdjęcie to uważane jest za pierwsze kolorowe zdjęcie na świecie.

   Z pierwszym zdjęciem cyfrowym natomiast były schody. Szeroko rozumiana technika zapisu obrazu musiała poczekać na coś, co zapisze strumień świetlny na sygnał elektryczny.
   Udało się to dopiero w 1957 roku. Wtedy to, niejaki Russel A. Kirsch, wykoncypował pierwszy cyfrowy skaner obrazu i stworzył pojęcie pikseli. On właśnie wykonał pierwszy w historii cyfrowy skan zdjęcia przedstawiającego jego małego synka.

Co ciekawe, zdjęcie to ma rozdzielczość 30 976 pikseli (czyli około 0,3 megapixela).

   Dla porządku podam, że ten pierwszy cyfrowy obraz (jego oryginał) znajduje się w Muzeum Sztuki w Portlandzie. Fotografie Niépce'a w zbiorach National Media Museum w Bath i Musée Nicéphore Niépce w Chalon. W tym ostatnim przechowywany jest także sprzęt Niépce'a.
   Skoro pojawiła się na świecie cyfra, nie od parady będzie wspomnieć, że pierwszą w tej materii - specjalnie do fotografii wyprodukowaną maszyną, uważane jest urządzenie zbudowane przez inżyniera Kodaka - Stevena Sassona. Klamot zasilany był przez 16 akumulatorów, ważył prawie 4 kg i bardziej przypominał uczniowski tornister starej daty niż dzisiejsze cudeńka techniki. No ale był pierwszym samodzielnym aparatem cyfrowym, który zdjęcia zapisywał na... taśmie magnetofonowej. Tak!
Było to w roku 1975. Całkiem niedawno, prawda?

   Pierwsze cyfrowe zdjęcia, rzecz jasna, były fatalne, jeśli przyjąć dzisiejsze standardy. Pilną potrzebą zatem był jakiś mechanizm pozwalający na modyfikowanie obrazu. Za pierwsze zdjęcie obrobione czymś, co od biedy można nazwać programem graficznym - uważa się obraz Johna Knolla Jennifer w raju. I rzecz jasna pochodzi z raju, czyli z wyspy Bora-Bora.
Użyta do celów procedura nazywała się Pixar Image Computer i była raczej oddzielnym komputerem niż programem.
Było to w 1987 roku.

   Trzy lata później na scenę wkracza Photoshop.
Pierwsza jego wersja była bardziej... malowanką. Czymś o wiele bardziej prymitywnym niż dzisiejszy zwykły paint. Mimo to, wtedy był rarytasem.


Wkrótce rynek cyfrowych aparatów fotograficznych rozkwitł i zdjęcia zaczęto robić wszędzie, zawsze, i robił je każdy. Niektóre nawet sprzedawane były za ciężkie miliony.

Rekord jak na razie należy do Andreasa Gurskiego. Jego zdjęcie Rhine II zostało wylicytowane na oficjalnej aukcji za 4,3 mln dolarów.

  Natomiast prywatne sprzedaże to zupełnie inna bajka, w której jak na razie bryluje australijski fotograf krajobrazowy Peter Lik.
Sprzedał on w roku 2005 prywatnemu kolekcjonerowi swoją pracę zatytułowaną Phantom za 6.5 miliona dolarów.
Ustanowił tym samym nowy rekord w kategorii najdroższe zdjęcie w historii.

  Świat się jednak ciągle zmienia, a może nawet rozpędza. Dotarliśmy już oto do sztucznej inteligencji w fotografii i tak naprawdę nie wiadomo, dokąd zawiedzie nas to szaleństwo. Nie da się jednak od tego uciec i jakkolwiek nie stękać - to już się dzieje.
W każdym razie, na rynku mamy już całkiem sporo programów w tej materii. Niektóre są nawet darmowe.
To oczywiście osobny temat na kolejny artykuł, ale już dzisiaj nieuchronnie dochodzimy do obrazów, zdjęć, grafik - robionych przez sztuczną inteligencję.
Przykład:
  W prestiżowym konkursie Sony World Photography Awards 2023, fotograf Boris Eldagsen zaprezentował swoje dzieło The Electrician i wygrał kategorię "Creative".
Nie był jednak autorem przesłanego zdjęcia. Przyznał, że pracę stworzył przy użyciu sztucznej inteligencji i odmówił przyjęcia nagrody...


Tutaj ciekawostka: - na stronie http://imageedited.com można online sprawdzić każde zdjęcie. Algorytm tam pracujący odpowie na pytanie, czy zdjęcie jest oryginałem, czy było paprane programem..
"The Electrician'a" sprawdziłem.
Imageedited orzekł, że to oryginał...

  Osobnym tematem będzie w tej pobieżnej kronice historia sprzętu fotograficznego. To temat na inny artykuł, ale o jednym fakcie trzeba wspomnieć. A raczej o jednej marce, bo nie ulega wątpliwości, że w tak zwanym międzyczasie powstało wiele firm na gruncie fotograficznym, z których większość przecież nie przetrwała do naszych czasów.

  Historia zna jednak jedną, która powstała kilka dekad przed momentem, który uznajemy za początek fotografii i istnieje do dzisiaj.
Mowa o marce Voigtländer, powstałej w 1756 roku w Wiedniu.
  Na początku zajmowała się produkcją przyrządów nawigacyjnych, by już 1808 rozpocząć produkcję soczewek, następnie w roku 1959 dojść do pierwszego na świecie obiektywu zmienno-ogniskowego (Voigtlander Zoomar 36-82 mm f/2.8).
Dzisiaj w dalszym ciągu produkuje obiektywy o świetnych parametrach optycznych.


  A teraz z innej beczki: Wiecie, kto był pierwszym paparazzo na świecie? A właśnie!
To niejaki Carl Stormer. Norweg. Z wykształcenia fizyk i matematyk. Syn aptekarza. Pasjonował się wykonywaniem z ukrycia zdjęć znanym osobom na ulicach Oslo.
Wśród sfotografowanych znajdują się m.in. znany norweski scenarzysta i reżyser Henrik Ibsen czy twórca języka nowonorweskiego Ivar Aasen. To była końcówka dziewiętnastego wieku.


  To oczywiście niepełna historia. Doktoratu na tym nie sposób oprzeć, albowiem historia w pigułce w zamyśle miała być konstruktem lekkostrawnym, łatwym i przyjemnym.

Bardziej zbiorem ciekawostek, niż elaboratem na sto procent powagi.

Po drodze na przykład były jeszcze techniki tak zwane szlachetne jak guma, bromolej, pigment i tym podobne...

Można o tym długo pisać....
Taki sobie obrazek
Boulevard du Temple.
Taki sobie obrazek
Robert Cornelius, autoportret z roku 1839
Taki sobie obrazek
Barwna wstążka
Taki sobie obrazek
Pierwszy cyfrowy skan zdjęcia
Taki sobie obrazek
Jennifer w raju
Taki sobie obrazek
Rhine II
Taki sobie obrazek
Phantom
Taki sobie obrazek
Electrician
 
  
Patt 📷 /  2024.03.21 : 14.34

Sztuczną inteligencją bym się nie przejmował. A nawet z zadowoleniem ją witał proszę Wiesi.
Z czystej logiki wynika bowiem, że ona niczego nowego nie wymyśli. Tylko parę nowych rzeczy skojarzy. A to tylko dlatego skojarzy - bo szybciej obliczy.
Bo ma dostęp do szerokiego arsenału mediów, opracowań i danych, które zwyczajny człek nie ma czasu ogarnąć.
Zdjęcie Elektrician - moim zdaniem - jest kopią wielu podobnych zdjęć. Bardzo podobne obrazowana można spoko znaleźć w sieci - jak choćby zdjęcie JoanCrawfort George Hurrell"a z 1934.
Sztuczna inteligencja nie ma wyobraźni - a co za ty idzie - niczego nowego nie może wytworzyć ponad to, co by już było lub było podobne.
Zatem nie martwiłbym się proszę Wiesi.
Jeśli ostatni konkurs wygrałaś ptaszkiem, który komponowawszy się z drewnem - odbija się w wodzie - to właśnie takie zdjęcie -zaistniało w sieci i w związku z tym AI ma z czego czerpać.
Może zatem - stworzyć podobne lub na tej bazie coś pokrewnego.
Jeśli Twoje zdjęcie nie zaistniałoby w sieci - w życiu Warszawy - nie wymyśliła by czegoś takiego.
Człek tu wyprzedza sztuczną o co najmniej lata świetlne.
Bo to człowiek stale coś wymyśla. Ai TYLKO z tego CZERPIE. Nic ponad to.
Przykład pierwszy z brzegu z głupia nawet frant:
- poproś AI żeby wymyślił/a pięć całkiem nowych polskich wyrazów.
Tyłek blady!
Skojarzy kilka nazw, poprzestawia sylaby i podana na tacy. Nic zatem nowego - po prostu tylko nowe skojarzenia, nowe ścieżki powiązań, - ale na bazie tego - co już było.
A człowiek proszę bardzo: "zafraczyć" (czyli zależnie od kontekstu) - obuć się we frak.
Wyraz napisany, wrzucony w internet - zrozumiały -jeśli byłby to komentarz pod zdjęciem, gdzie człek frak założył i nadął się butnie -bo... we fraku.
Ai odpowie że nie ma takiego słowa :)


  
Wichura 🐦 /  2024.03.19 : 10.40

Selfie spało wiele lat, a teraz gdy każdy ma możliwość zaprezentowania sam siebie, stało się niebezpieczne nawet. A ta cholerna sztuczna inteligencja zabierze fotografom całą przyjemność i pasję, bo to ona będzie robić zdjęcia jakich do tej pory nikt nie zrobił, co np. jest moim marzeniem, niszczonym przez nią:(. Może przesadzam, ale nawet kreatywność i artyzm człowieka zniknie, bo po co się wysilać, kiedy wystarczy guzik nacisnąć i gotowe!. Wiele ciekawostek ze świata fotografii, które opisałeś Marku, wprawiło mnie w zdumienie i nie jest to cena Rhine:). Świetny tekst i takoż zilustrowany!


  
Nieblondynka /  2024.03.06 : 18.06

...przeczytałam jednym tchem :)
Rany!Jestem stara niczym prawie połowa historii umieszczonej w tym tekście,hahahaha...Sztuczne inteligo mnie przeraża...Czy to bedzie jeszcze fotografia z tą całą otoczką wędrowania i szukania?Mam podobne odczucia- to zdjęcie Rhine...kosmos...tylko za co te pieniądze? Phantom już mnie mniej dziwi,ale takie miliony???? Szaleństwo.
Wdzięczna jestem bardziej współczesnym czasom,że nie musiałam i nie muszę dyndać cegły z tornistrem :)))
Bardzo dobry tekst! dziękuję,że doczekałam kolejnej części :) Pozdrawiam


  
Dorota_Kula 📢 /  2024.03.05 : 21.16

I oto właśnie jest - druga część fotograficznej historii :) Ciekawej, nieznanej, ilustrowanej zdjęciami :) Są w tym rzeczy, których nie zrozumiem - co jest takiego w zdjęciu Rhine II, że kosztował tyle kasy???? Zadziwia mnie również cena zdjęcia Phantom! Tutaj tutaj jest mi ciut łatwiej, bo obraz piękny :) O zastosowaniu sztucznej inteligencji w fotografii nie miałam pojęcia, a pokazane zdjęcie do rozpoznania, że to dzieło sztucznej inteligencji! Bardzo fajny artykuł Marek :)


  
ElzbietaP /  2024.03.04 : 08.48

Sporo ciekawostek i pięknie poparte fotografiami. W sumie mamy szczęście, że ktoś dla nas odkrył sposób utrwalania naszej rzeczywistości:)



   Copyright 2020 Patt i s-ka. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone