Bliskie memu sercu klimaty. Wolę obecność swoją tam niż nieobecność, ale... . Tak patrzyłam kiedyś idąc i sycąc się taką nieobecnością i swoją obecnością zarazem. Trudno zrozumieć. Czy jeszcze tak jest ? Nie wiem, ale rozumiem przekaz.
Zasadniczo, droga Justyno, fotografia to jedna z tych sztuk, w których zasady istnieją trochę „na papierze”, ale w praktyce nikt nimi specjalnie nie żyje. I dobrze — bo kiedy sztuka zaczyna chodzić pod szablon, to przestaje oddychać. Jasne, mówi się o trójpodziale, ostrości w oku, kompozycji na mocny punkt. To są wskazówki, które zwykle robią odbiorcy dobrze. Zbadali kiedyś, czego ludzie szukają w obrazie, i rzeczywiście — wyszło im, że to się zgadza. Ale konkurs „Nieobecność” działa według innej logiki. Tu nie chodzi o to, co jest w kadrze, tylko o to, czego już nie ma. O ten moment, gdy coś się przed chwilą wydarzało, po czym nagle… stop. Fotograf łapie ten ułamek chwili, kiedy robi się pusto. Może cisza trwa sekundę, może godzinę — ważne, że widać, że coś dopiero co było. Normalnie fotografia opiera się na obecności. Na pokazaniu rzeczy, ludzi, miejsc. Od zawsze była formą rejestru: „ktoś tu stał”, „to istniało”, „tu był świat”. Liczba pojedyncza, liczba mnoga — ale zawsze „jest”. A tu mamy zabawę z „nie ma”. Próba odwrócenia myślenia. I jasne — to nie jest mój pomysł. W tym kierunku działali już różni ludzie: choćby Saul Leiter, Jeff Wall czy Rinko Kawauchi. Szlaki są przetarte, ale u nas na Signphoto jakoś jeszcze nikt się porządnie za to nie zabrał. A ja uważam, że warto otwierać każde drzwi — bo nigdy nie wiadomo, co tam na nas czeka.
Bardzo ogólnie podeszłaś do tematu nieobecności kochana Justyno. Posłużyłaś się pejzażem, który ma wiele wspólnego… z pejzażem tylko. Nieobecność w fotografii posługuje się szczególnym czasem — tym „przed chwilą”, „dopiero co”, „przed momentem”. To ślad czyjegoś istnienia, który właśnie się czmychnął z kadru. Na Twoim pięknym zdjęciu nic nie daje pola do snucia historii. Pierwsza myśl: spacer, mgła, zapomnienie, melancholia…. super!. Brakuje jednak myśli która sugerowałaby, że przed chwilą coś się tu wydarzyło, że ktoś tu był. Żeby widz mógłby dopowiedzieć resztę historii. Czy to „nieobecność”? Niekoniecznie. Ale Ich Wysokośc Głosującego Żiury może rzecz jasna mieć odrębne zdanie.