Graty Adamie! To nawet coś więcej niż doskonale pokazana porażka, to wprost katastrofa dla mnie! Tylko ciekawe, że tylu ludzi to lubi, bo przecież nie za karę tam poszli.
Patrzcie na to zdjęcie. Zwykła plaża, a wygląda jak po zrzucie atomowym na rezerwuar ludzkiej porażki. To jest triumf entropii – cywilizacja w swoim najniższym, najbardziej upokarzającym wydaniu. Standard. Jak tylko pojawia się masa, człowiek natychmiast schodzi na poziom ameby z telefonem. Godność? Rozsądek? Ambicja? Wszystko znika. Zostaje tylko instynkt stada i przemożna potrzeba bycia jak wszyscy. To zdjęcie z plaży nie jest „uroczym wakacyjnym kadrem”. To jest rentgen ludzkości. I wiecie co jest najśmieszniejsze? Że ta sama rozlazła, spocona ciżba co roku wybiera rządy, lajkuje influencerów, konsumuje kulturę i reprodukuje się w najlepsze. Oto jesteśmy. Król stworzenia. W klapkach. Z piwkiem. I z mózgiem na wakacjach na stałe. Brawo, gatunku. Brawo. Adamie w następnym czwartku rządzisz! Cokolwiek nie wymyślisz - wezmę udział.
Ta porażka jest dokładnie tym, czym cios kilofem oburęcznym w ucho. Żywy dowód na klęskę cywilizacyjną, gdzie ewolucja zatrzymała się im na etapie meduzy z brzuszkiem pełnym piwa i chipsów. Zero godności, zero wstydu, refleksji – tylko cielsko na wierzchu i mózg na urlopie. Mocne!