Dziewięć czwartych miejsc to już nie jest statystyka, proszę ja Was. To jest regularne rozbijanie obozu pod Mount Everestem, rozstawianie parawanu i puszczanie muzyki z głośnika, żeby ci na szczycie ani przez chwilę nie poczuli się zbyt pewnie! No bo pomyślcie tylko: raz być czwartym? Przypadek, pech, wiatr wiał nie w tę stronę, sznurówka się rozwiązała. Ale dziewięć razy?! To jest chirurgiczna precyzja! To jest snajperska konsekwencja. Żeby z taką dokładnością mijać pudło o ułamek sekundy czy milimetr, to trzeba mieć absolutny doktorat z deptania ludziom po piętach. Brawo za konkurs!